Czy potrafisz sobie wyobrazić perfekcyjną wyprzedaż? Taką podczas, której ubrania są za darmo lub tanie jak barszcz, a jednocześnie nowe lub używane, ale w dobrym stanie? Już czuję Wasze podekscytowanie i gotowość do polowania! Ale hola, hola! Czy to aby nie jest jednak przekleństwo?

W ubiegłym tygodniu razem z Justyną zostałyśmy zaproszone na… wymianę ubrań! I to nie tylko w roli uczestniczek, ale przede wszystkim jako osobiste stylistki. Chyba nie ma słów, które by były w stanie wyrazić, jak bardzo podoba mi się ten pomysł! Przede wszystkim idea wymiany ubrań jest już sama w sobie genialna, ponieważ:

  • Pozbywamy się z naszej szafy ubrań, w których nie chodzimy, ale jednocześnie ich nie wyrzucamy
  • Możemy za darmo (albo za cenę naszych ubrań, które i tak leżą nieużywane) znaleźć dobrze dopasowane do nas ubrania
  • Spędzamy czas w gronie naszych koleżanek, a jeszcze jak się doda do tego prosecco, ciastka i inne smakołyki, to już w ogóle!

Zrób przegląd szafy a rzeczy, które Ci zostaną weź na wymianę ubrań

 

Ale, ale, wróćmy do tematu! Sytuacja, w której wszystko jest za darmo, albo tak jak na prawdziwej wyprzedaży, za pół darmo, sprawia, że często zapominamy o tym, co tak naprawdę potrzebujemy kupić, a włącza się nam tryb logicznego wytłumaczenia. “Kupię bo jest to prawdziwa okazja”, “za tyle to mogę coś takiego mieć”, “A kupię teraz, bo jutro może już nie być”. A od tego już niewiele brakuje do szafy pełnej przypadkowych “łupów”, w których po prostu nie chodzimy.

Jak więc mądrze robić zakupy, kiedy wszystko jest “za darmo”? Jak nie stracić głowy i nie brać wszystkiego jak leci? Kiedy lepiej coś odłożyć, żeby uniknąć niepotrzebnego zakupu? Razem z Justyną wyszczególniłyśmy 3 krytyczne momenty decyzji zakupowych.

Ubranie jest ciut za duże/za małe

Ta marynarka jest taka piękna! Ma taki śliczny kolor”. Mhm, zgadzam się. Ale jest za duża w ramionach i najpiękniejszy kolor tego nie zatuszuje. Koniec kropka.

Albo:

Te spodnie są trochę za małe, ale to schudnę i wtedy się przydadzą”. Taaaak, ile razy ja to słyszałam!

Dziewczyny! Bynajmniej nie wątpię w to, że potraficie schudnąć – nie, nie! Ale teraz to teraz. I jeśli teraz ważysz 60 kg i nosisz rozmiar M (który się nazywa „Medium”, a nie „Too big” albo „Not skinny enough”) to wybieraj ubrania rozmiaru M. Kupując ubrania na swoją sylwetkę, którą staniesz się za pół roku, sama sobie wmawiasz, że jesteś “nie taka jak powinnaś” i te za małe ubrania w szafie będą Ci nieustannie o tym przypominać. A na dodatek zaburzą Ci prawdziwy obraz zawartości Twojej szafy, bo będzie Ci się wydawało, że spodnie masz, tyle, że ich… nie możesz ubrać. Co do za dużych ubrań – oversize jest super, ale za duże spodnie wyglądają nieestetycznie, a za duże marynarki czy kurtki dodają Ci wagi.

Coś to ubranie nie leży na mnie…

Patrzysz czasem na koleżankę i jej świetną sukienkę i wiesz, że musisz taką mieć. Macie nawet ten sam rozmiar, więc wszystko się musi zgadzać. Idziesz do przymierzalni, mierzysz i… coś jest nie tak. “Może mam zły dzień. No musi ta sukienka super wyglądać, przecież Anka ma i wszyscy się za nią oglądają na ulicy! Dobra, kupię, bo i tak jest przeceniona”. No tak… Rozmiar się może i zgadza, trendy się zgadzają, tylko że często patrząc na inspiracje uliczne, zapominamy, że jesteśmy pewnym typem sylwetki. A to mamy trochę szersze ramiona od koleżanki, albo biodra mamy węższe… I nie mówię tego bynajmniej po to, aby Was dołować. Poznajcie swój typ sylwetki, a będzie miały świadomość, w których fasonach ubrań będziecie wyglądać obłędnie, a które lepiej oddać koleżance Ance.

Swoją drogą, jeśli chcesz się dowiedzieć, jakie fasony ubrań pasują do Twojej sylwetki, przyjdź na nasze kolejne warsztaty: www.lilij.pl/warsztaty

Tylko do czego ja to założę…?

Znalazłyśmy fantastyczną spódnicę, zawsze o takiej marzyłyśmy! Z marszu zdecydowałaś, że ją bierzesz, a jeszcze wymieniłaś ją na wymianie ubrań, więc Cię nic nie kosztowała. Mijają dnie, tygodnie, miesiące, a spódnica leży w szafie nieużywana, bo… nie masz co do niej włożyć. Koszulka by się nawet znalazła, ale brakuje marynarki czy jakiejś narzutki, butów i nawet rajstop! Nie ma bata: kupując cokolwiek – na wyprzedaży czy nie, myśl o tym, co do tego założysz. Nie poprzestawaj jednak na głównych elementach pt. “góra – dół”, zastanów się nad całym zestawem, bo inaczej skończysz z szafą pełną ubrań, które kompletnie do siebie nie pasują.

Ok, ale jak to wszystko ogarnąć?

Na pewno już słyszałaś powyższe zasady wiele razy, a mimo to wciąż nie działają. Dlaczego? Bo, żeby ogarnąć to wszystko, trzeba być twardym, bezlitosnym dla siebie, przygotowanym i świadomym. Ja lubię te wszystkie przymiotniki zamykać w jednym określeniu: NO MERCY – Znasz siebie, znasz swoje potrzeby i swoją szafę i nie zadowala Cię nic co nie pasuje do niej lub do Ciebie. Wierzę jednak (i mam to sprawdzone na sobie), że takie właśnie podejście doprowadzi nas do stanu, kiedy już nie musisz martwić się, że nie masz się w co ubrać, bo cokolwiek wyciągniesz z szafy, wyglądasz w tym i czujesz się świetnie!

Buziaki,

Monika

Leave a comment